wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 1

 Był piękny wiosenny poranek 1 września, czyli pierwszy dzień w liceum. Emily specjalnie wstała wcześniej, aby bez problemu przygotować się na tak ważny dla niej dzień. Była nieśmiałą dziewczyną i bardzo obawiała się nowej szkoły, zawieranie nowych znajomości nie było jej ulubionym zajęciem. Po porannym prysznicu zrobiła delikatny makijaż. Nałożyła białą bluzkę i czarną spódniczkę. Nienawidziła spódnic i czuła się w nich nieswojo, a wszystko za sprawą kompleksów. Zeszła na dół, by zjeść śniadanie, po czym ubrała czarne szpilki i wyszła z domu, aby bez problemu zdążyć na autobus. Po 15 minutowej jeździe dotarła do liceum. Idąc na nogach jak z waty weszła do sali gimnastycznej, gdzie miał odbyć się apel. Zobaczyła mnóstwo obcych twarzy w nią wpatrzonych. WSZYSCY patrzyli się właśnie na Emily. Dyrektor, który wygłaszał właśnie przemowę patrzył na nią wyczekująco. Powodem był fakt, iż wszystko zaczęło się 30 min temu. 'Jak mogłam pomylić godziny?' myślała gorączkowo. Stała jak wryta jeszcze przez chwile, dopiero potem postanowiła usunąć się gdzieś na bok. Dyrektor wznowił przemowę od miejsca w którym skończył. To było dość dziwne, bo nauczyciel nie powinien przejmować się spóźnioną osobą na tyle, by wszystko przerywać. Czuła się głupio i do końca apelu nie mogła o niczym innym myśleć. Pierwszy dzień i od razu wtopa. Nie mogła sobie tego wybaczyć. Po apelu było spotkanie w klasach. Emily trafiła do klasy 1F. Była to klasa o profilu artystycznym. W klasie były 24 osoby, większość to dziewczyny. Miała wrażenie, że wszyscy się na nią nieprzyjaźnie patrzą, czuła się obca, choć z tego co zaobserwowała niewiele osób znało się wcześniej. Po sprawdzeniu obecności wychowawczyni podała uczniom kilka najważniejszych informacji dotyczących zasad w szkole. Emily nie słuchała jednak słów nauczycielki, myślami była bardzo daleko. Wyobrażała sobie jutrzejszy dzień, który ją przerażał. Po skończonym kazaniu zacnej pani profesor uczniowie udali się do domów, Na przystanku Emily zobaczyła jedną z dziewczyn z nowej klasy, która jako jedna z nielicznych wydawała jej się w porządku. Obca dziewczyna podeszła do niej, by się przedstawić.
- Hej, jestem Paola - uśmiechnęła się podając dłoń.
- Cześć, nazywam się Emily, którym autobusem jedziesz?
- 9, wiem że ty też bo często cię tam widuję
- Mieszkasz niedaleko? Szczerze to cię nie kojarzę, chociaż rzadko zwracam uwagę, na ludzi w pobliżu.
- Dwie ulice dalej - roześmiała się.
 Emily od razu ją polubiła. Paola zdawała się ucieszona faktem, że poznała kogoś nowego i sprawiała wrażenie nieprzejmującej się osoby. Wymieniły się numerami telefonów. Emily dowiedziała się, że Paola też nie zna nikogo z ich nowej klasy. Przyjaciółka Emily po skończeniu gimnazjum wyjechała za miasto na stałe i kontaktowały się tylko za pomocą facebooka (o ile miała internet). Dziewczyna potrzebowała teraz osoby, do której mogła mieć zaufanie, więc zależało jej na nowo poznanej koleżance.
                                                                           * * *
Po powrocie do domu Emily przebrała się w jakieś luźniejsze ciuchy, wyszła na balkon i wpatrywała się w niebo. Najlepiej jej się wtedy rozmyślało. Stała tak już dobre pół godziny, gdy nagle ...

_____________
Tyle na dziś, mam nadzieje, że te bazdroły komuś przypadną do gustu :)

3 komentarze:

  1. wzruszylam sie ... ;)
    btw "zacna pani profesor" .. hahahahah xd

    OdpowiedzUsuń
  2. CHCENASTĘPNYROZDZIAŁITOJUŻ! <3333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń