Emily patrzyła na swoje dłonie z ogromnym zdziwieniem. Zaczęły mienić się kolorami tęczy, po czym ... zniknęły! Dziewczyna weszła z powrotem do pokoju, aby przejrzeć się w lustrze. Nie zobaczyła swojego odbicia. Nagle do pokoju wkroczyła mama. Zapaliła światło i rozejrzała się po pokoju. Zdziwiła się "nieobecnością" Emily, ponieważ była prawie pewna, że wróciła już do domu. Zrezygnowała jednak z dalszych poszukiwań i zeszła na dół do kuchni. Emily odetchnęła z ulgą, jednak nie wiedziała co ma zrobić dalej. 'Mama myśli, że nie ma mnie w domu. Co robić?'- myślała starając się wpaść na jakiej rozwiązanie. Na szczęście problem niewidzialności przestał jej doskwierać, bo z powrotem jej skóra stawała się co raz bardziej widoczna, aż odzyskała naturalny wygląd. Dziewczyna nie wiele myśląc zeszła na dół i spytała się mamy o kolacje.
- O Emily, gdzie byłaś? - spojrzała pytająco mama.
- W łazience - skłamała Emily.
- Przy zgaszonym świetle? - mama nie zamierzała ustąpić.
- Chyba wypaliła się żarówka. Pójdę sprawdzić.
Emily czym prędzej udała się do łazienki na górze szczęśliwa, że jakoś udało jej się wybrnąć z sytuacji.
Tej nocy dziewczyna długo nie mogła zasnąć. Wydarzenia dzisiejszego dnia dały jej wiele do myślenia. Wyobrażała sobie najczarniejsze scenariusze jutrzejszego dnia. Modliła się w duchu, aby tajemnicza zdolność znikania nie dopadła jej w szkole. Pogrążona w tajemniczych i niekończących się rozważaniach ... zasnęła.
Rano obudził ją dźwięk budzika obwieszczający kolejny beznadziejny dzień. Po porannej toalecie ubrała się w białą bokserkę, koszulę w kratę oraz jeansy, po czym zeszła zjeść śniadanie. Rodzice jeszcze spali, toteż najciszej jak mogła pośpiesznie wyszła z domu.
W autobusie spotkała Paolę. Dziewczyny przywitały się, a Emily biła się z myślami czy powiedzieć koleżance o zdarzeniu minionego wieczoru. Uznała jednak, że znają się zbyt krótko, po za tym była pewna, że ta jej nie uwierzy. Postanowiła jeszcze zaczekać ze zwierzeniami. Zatłoczony autobus na pewno nie był do tego odpowiednim miejscem! Tak więc dziewczyna nie chcąc zrazić Paoli milczeniem skierowała rozmowę na tematy szkolne. Ta wymiana zdań nie trwała długo, gdyż po pięciu minutach były już pod szkołą. Emily poczuła znajomy ucisk w żołądku. Miała tak odkąd pamiętała, to uczucie towarzyszyło jej przy każdym zdenerwowaniu. Na ugiętych nogach weszła do szkoły. Nadal nie czuła się tu pewna.
Podczas pierwszej lekcji (muzyce) zdała sobie sprawę, że nie pamięta imion ponad połowy osób w klasie. Na szczęście Paola pomagała jej swoim optymizmem przezwyciężyć strach. Lekcja nie należała do najnudniejszych, ponieważ nauczyciel zdawał się lubić to co robi. Na następnej lekcji podczas sprawdzania obecności Emily starała się skupić na wyczytywanych imionach i nazwiskach oraz osób odpowiadających. Dzień w szkole minął zaskakująco szybko, a po skończonych lekcjach dziewczyna kojarzyła już dużą większość osób z klasy. Podczas drogi powrotnej Paola nie mogła się powstrzymać od opowiedzenia Emily o nowo poznanym chłopaku - Arthurze. Dziewczyna musiała wysłuchać nieskończonego potoku słów opisujących chłopaka od głosu po wdzięk z jakim się poruszał. W duchu zazdrościła Paoli takiej pewności siebie, jednak nie powiedziała tego na głos. Życzyła szczęścia koleżance z Arthurem i dalszego rozwoju znajomości. Przytuliły się na pożegnanie, po czym udały się każda w stronę swojego domu.
________________
Mam nadzieję, że nie zasnęliście i dało się to czytać.
Rozdział dedykuję Kamili, która mimo trudności w moim życiu skutecznie podnosi mnie na duchu ;****
Rozdział świetny, nie mogę się doczekać następnego ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedyk i pamiętaj, że JA CIĘ BARDZIEJ <33333
Dziękuję ;**
OdpowiedzUsuńmuszę Cię zmartwić, bo bardziej się nie da <3