Wydawało się, że nie ma nic gorszego niż tajemnicza umiejętność bycia niewidzialną, ale u Emily pojawił się gorszy problem ... kłopoty sercowe.
Następnego dnia spotykając Paolę w autobusie, postanowiła zaprosić ją na noc, żeby lepiej się zakumplować i poznać. Dziewczyna zgodziła się na propozycję. Dalszą część ekscytującej podróży komunikacją miejską zajęły rozmowy o ulubionych wykonawcach i zespołach muzycznych. W większości dziewczynom preferencje się pokrywały.
Tego poranka Paola wbiegła trochę szybciej do szkoły, aby zdążyć przed lekcją spisać pracę domową. Emily natomiast wolno przeszła przez dziedziniec rozmyślając nad dzisiejszymi niespodziankami. Wchodząc zamyślona w zatłoczony szkolny korytarz nagle poczuła uderzenie z tyłu głowy. Odruchowo przyłożyła sobie rękę w bolące miejsce i odwróciła się. Wtem podbiegł do niej chłopak, na jego widok osłupiała. Był najprzystojniejszym facetem jakiego widziała w życiu. Po tym wszystkim ... straciła przytomność.
Gdy się obudziła, leżała u pielęgniarki szkolnej, a obok niej siedział chłopak, którego widziała zanim zemdlała. Miał na sobie rozpiętą koszulę w kratę a pod spodem biały t-shirt z wizerunkiem jakiegoś nieznanego jej człowieka. Głowę pokrywała niesforna burza ciemnych loków. Wpatrywał się w nią zatroskanymi dużymi błękitnymi oczyma. Emily na ten widok uśmiechnęła się do niego.
- Jjak to się stało? Kto we mnie rzucił i czym? - niepewnie spytała. Pielęgniarka widząc, że Emily czuje się dobrze wyszła na papierosa.
- Mark niechcący trafił cię kasztanem ... - jąkał się w odpowiedzi. Jego głos wypowiadający te słowa wydał się dziewczynie cudowny i upajający. - chciał trafić w lamusa Larrego, ale trafił w ciebie. Mark uciekł, ale ja poczułem się winny, bo to w sumie był mój pomysł. Przepraszam.
- Nic się nie stało. W sumie to czuje się dobrze. Jestem Emily.
- A no tak, nie przedstawiłem się wcześniej. Nazywam się Jay. Musze ci powiedzieć, że wyglądałaś o wiele lepiej obrywając kasztanem niż Larry.
- To komplement?
- Owszem, nie wszyscy wyglądają ładne w takich sytuacjach.
- Dzięki. Ty jesteś z ...
- 1c
Dalszą rozmowę przerwała im powracająca pielęgniarka. Spojrzała na nich kątem oka, po czym jakby nigdy nic usiadła na swoim stanowisku i zaczęła piłować paznokcie. Emily zdenerwowało takie zachowanie pracowniczki szkoły, wiec powiedziała, że czuje się dobrze i z czy mogłaby wrócić na lekcje, Kobieta mruknęła coś w odpowiedzi nawet nie patrząc po czym wyjęła różowy lakier i zaczęła malować paznokcie u nóg. Emily pośpiesznie zamknęła za Jayem drzwi, po czym oboje wybuchnęli głośnym śmiechem. Posiedzieli jeszcze chwilę pod salą, gdzie dziewczyna miała mieć następną lekcję. Rozmawiali o wszystkim i o niczym, ale to bardzo jej się podobało po przy Jayu dziewczyna czuła się po prostu sobą. To były magiczne chwile, jednak nagle zabrzmiał dzwonek ogłaszający koniec pierwszej lekcji. Przyjaciele pożegnali się, po czym Jay poszedł w stronę swojej klasy. Emily opowiedziała o wszystkim Paoli. Ta udając zainteresowanie wpatrywała się w Arthura - przystojnego blondyna ze starszego rocznika.
~ ~ ~
mam nadzieję, że nie był to aż tak zły rozdział , czekam na opinię w komentarzu :)
spoko :))
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
OdpowiedzUsuńajajajajajajajajajajajaajajajajajajajaś, wiedziałam, że będzie Jay, no ;P supersupersuper, czekam na następny!!
OdpowiedzUsuńjej, kochana jesteś :*
Usuńtak mnie jakoś coś zmusiło, że napisałam o Jayu :)
następny wkrótce :)